RATUJMY LIGĘ, NATYCHMIAST!
Po wczorajszej kompromitacji (choć to i tak bardzo łagodne określenie) Wisły Kraków w eliminacjach do Ligi Mistrzów coś we mnie drgnęło. Nigdy wcześniej nie udzielałem się na podobnych stronach, ale tym razem musiałem z kimś podzielić się moimi spostrzeżeniami. Witam więc serdecznie i zapraszam do przeczytania mojego tekstu. Może ktoś ma podobne zdanie jak ja, a jeśli nawet nie to i tak chętnie podyskutuję o różnicach jakie nas dzielą. No chyba, że ten ktoś jest z PZPN- u :)!
Tan jak więc wspomniałem po blamażu Wisły już wiem, że polska piłka nożna wymaga REWOLUCJI. Tutaj nie pomogą żadne doraźne środki, tutaj potrzebny jest porządny wstrząs. Bo blamaż „Białej Gwiazdy” to dopiero początek. Za chwilę Polonia Warszawa odbierze tęgie lanie od holenderskiego NAC Breda. Tak samo Lech może zdziwić się jak silni są gracze z Norwegii, a Legia właściwie już może żegnać się z pucharami bo jej kolejnym rywalem bedzie naszpikowane reprezentantami Danii oraz Szwecji Brondby Kopenhaga. Dlatego mam pewną propozycję na przyszłość, która być może chociaż odrobinę zwiększy poziom naszej kochanej ligi. Wszystkie proponowane przeze mnie zmiany chciałabym wprowadzić od sezonu 2011/2012 tak aby bezkolizyjnie można było je zaadaptować.
1) Na początek zacząłbym od stworzenia 3 w pełni zawodowych lig, w których mogliby grać wyłącznie profesjonalni piłkarze. Byłyby to Ekstraklasa, I oraz II liga. Każda z lig miałaby własny zarząd i praktycznie nie byłaby we władaniu PZPN, który zajmowałby się wyłącznie sprawami dyscyplinarnymi. W Ekstraklasie radykalnie zmniejszyłbym liczbę występujących tam zespołów do 10 teamów. Każdy klub rozgrywałby po 4 mecze w sezonie z konkretnym przeciwnikiem. W ten sposób otrzymalibyśmy 36 kolejek ligowych co znacząco wydłużyłoby absurdalnie krótki sezon piłkarski w naszym kraju. Takie rozwiązanie niosłoby za sobą również inne pozytywy. Dzięki redukcji w rywalizacji pozostaliby wyłącznie najlepsi. Wszystkie mecze byłyby starciami godnych siebie rywali, a większa ilość spotkań i ostrzejsza rywalizacja dawałaby lepszą możliwość rozwoju dla naszych kopaczy. A poza tym chyba lepiej oglądać 4 razy potyczkę Wisły z Legią niż zasypiać na meczu Polonii Bytom z Odrą Wodzisław, oczywiście z całym szacunkiem dla tych zespołów. Z Ekstraklasy do I ligi spadałyby bezpośrednio 2 ostatnie zespoły. Zrezygnowałbym zupełnie z rozgrywania baraży bo to zawsze jest największe siedlisko korupcji. Na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej mielibyśmy 20 klubów. To dawałoby 38 starć w sezonie. Z ligi spadałyby 4 ostatnie drużyny. Lądowałyby one w II lidze, która byłaby podzielona na dwie grupy. Na chwilę obecną powiedzmy północną i południową, chociaż kwestia nazewnictwa to zupełnie drugorzędna sprawa. Każda z grup liczyłaby po 20 klubów z których 2 najlepsze awansują, a 4 najgorsze spadają do lig amatorskich. Chciałbym również, aby w Ekstraklasie mogli sędziować WYŁĄCZNIE sędziowie zawodowi. Na Boga – chyba znalezienie przez dwa lata powiedzmy 7 profesjonalnych trójek sędziowskich nie jest mission impossible.
2) Po drugie proponowałbym abyśmy przeszli na system rozgrywek wiosna – jesień. Skoro wielu naszych trenerów żali się, że nie mogą dobrze zaprezentować się w europejskich pucharach bo są dopiero w trakcie „ładowania akumulatorów” (prawda, że to brzmi pięknie, prawie tak samo uroczo jak „polska myśl szkoleniowa”) to w takiej sytuacji mieliby problem z głowy. Przecież byliby w trakcie sezonu, nie musieliby martwić się o formę swoich podopiecznych. Jeżeli tylko takie rozwiązanie dawałoby chociaż minimalną przewagę w starciu z „gigantami” z Estonii, Andory czy San Marino to należy bezapelacyjnie z niego skorzystać!
3) Kolejnym moim pomysłem byłoby wprowadzenie limitu dla obcokrajowców. Wiem, że przepisy UE nie bardzo pozwalają na coś takiego, ale sądzę że byłyby sposoby na ich obejście. I tak chciałbym , aby polskie kluby do sezonu mogły zgłaszać 25 piłkarzy plus zawodnicy z tzw. listy rezerwowej, na której mogliby znaleźć się tylko i wyłącznie gracze z Młodej Ekstraklasy lub gracze z rezerw w przypadku zespołów I oraz II ligi. Wśród tej 25 tylko 8 to mogliby być gracze bez polskiego paszportu. Co więcej optowałbym za wprowadzeniem tzw. pensji minimalnej dla stranieri. Coś takiego obowiązuje bodajże w Holandii. I tak powiedzmy, że taka pensja minimalna to byłoby 150 000 euro za sezon dla klubów Ekstraklasy i 25 000 euro dla drużyn z I ligi. Pensja minimalna nie obowiązywałaby w II lidze. W ten sposób od razu skończyłoby się zatrudnianie piłkarskiego szrotu z Bałkanów czy Brazylii tylko dlatego, że są tańsi od naszych. Chciałbym tutaj zaznaczyć, że nie mam nic przeciwko graczom z zagranicy ale tylko wtedy gdy prezentują klasę Andraża Kirma, Marcelo, Jana Muchy, Manuela Arboledy czy Semira Stilica. Ale wynalazkom typu Beto, Georgas Freidgeimas czy cały klan Ekwueme mówię stanowcze NIE! Wyjątkiem, w którym pensja minimalna nie obowiązywałaby byłaby sytuacja w której klub chce zatrudnić zagranicznego gracza poniżej 21 roku życia. Ale taki wyjątek miałby miejsce tylko wtedy gdy dany gracz zaliczyłby minimum 10 spotkań w reprezentacjach młodzieżowych swojej ojczyzny. Do tego chciałbym , aby jednocześnie na boisku mogło przebywać tylko 5 obcokrajowców. Pozostała 6 to musieliby być nasi obywatele.
4) Po czwarte wprowadziłbym OBOWIĄZEK posiadanie we wspomnianej przeze mnie 25 osobowej kadrze minimum 4 wychowanków, a przynajmniej 1 z nich musiałby występować w danym meczu. Takie rozwiązanie wymusiłoby na klubach lepsze szkolenie młodzieży, na czym skorzystałaby cała nasza piłka nożna. Tylko w taki sposób możemy się bowiem „dorobić” dobrych piłkarzy, bo na PZPN nie ma co liczyć. Oni przecież wprowadzili już dzienniczek reprezentanta więc przez najbliższe 10 lat mogą sobie odpocząć i skupić na organizowaniu zjazdów.
5) Kolejne zmiany dotyczyłyby Pucharu Polski i Pucharu Ekstraklasy. Na chwilę obecną z tego drugiego zrezygnowałbym całkowicie. Być może w przyszłości można by pomyśleć o rozwiązaniu podobnym do tego w Niemczech i np. przed sezonem 4 najlepsze drużyny grałyby w mini turnieju. Ewentualnie można by przywrócić te rozgrywki w momencie gdyby Polska wywalczyła więcej miejsc w europejskich pucharach. Wówczas zwycięzca tej rywalizacji grałby w Lidze Europejskiej. Co do Pucharu Polski to proponowałby klasyczne rozwiązanie czyli rozgrywki pucharowe na zasadzie mecz i rewanż, aż do finału, w którym rozgrywano by tylko jedno spotkanie. Finał rozgrywany byłby ZAWSZE na stadionie minimum 30 tysięcznym, tak aby nie było kpin w stylu stadioników w Bełchatowie albo Ostrowcu.
Wiem dobrze, że ten mój cały koncert życzeń jest nierealny do spełnienia. Prawdą jest bowiem to, że obecna sytuacja jest wygodna dla większości ludzi działających w naszej piłce nożnej. Jak czytam , że we władzach klubów mają zasiadać Koźmiński czy Apostel to wiem na 100%, że nawet jak mój czy podobny tekst kiedykolwiek, przez przypadek trafiłby w ich ręce to i tak będą mieli go głęboko w d****!


W co najmniej dwóch punktach się nie zgadzam. Zawsze byłem przeciwny systemowi wiosna - jesień. Przez pół roku klub można jeszcze bardziej osłabi niż tylko w lecie. Większość dobrych lig (oprócz Rosji) gra jednak systemem jesień-wiosna.
Po drugie ilość obcokrajowców. kluby sprowadzają je dlatego że są tańsi. Prezesom polskich klubów się poprzewracało w głowie. Za piłkarza który zagrał jedną dobrą rundę w ekstraklasie żądają 1 mln euro. I jak później kluby mają nie kupować obcokrajowców? Iloś obcokrajowców by też spadła gdyby w Polsce działał system szkolenia i scoutingu. A tak to trzeba się liczy z coraz większą ilością obcokrajowców.
mwkks: Zgadzam się z Tobą w 100%, że ceny jakie prezesi polskich klubów dyktują za swoich zawodników są absurdalnie wysokie. Większość z tych grajków nie jest warta nawet ułamka z tej sumy. Zgodzisz się chyba jednak, że tego problemu nie możemy załatwiać poprzez sprowadzanie równie przeciętnych obcokrajowców. Po prostu na takiej polityce to my jeszcze długo, albo i wcale nie dogonimy coraz bardziej uciekającej nam Europy. Takie doraźne srodki pogłębią nas jeszcze bardziej w kryzysie i zacznie to wszystko przypominać próbę zatkania palcem przeciekającej tamy. Bo nie dam się przekonać, że przykładowo Marjan Jugović, Ihor Mihałewskyj czy Tomislav Bašić to piłkarze, którzy swoją grą podnoszą poziom ligi. Dlatego właśnie jestem za wprowadzeniem limitu dla obcokrajowców i ustalenien pensji minimalnej. Dzięki temu kluby nie będą nas zalewały takimi odrzutami, a jakość sprowadzanych stranieri znacząco wzrośnie. Nieopłacalność zakontraktowania słabego obcokrajowca wymusi również na klubach lepszą pracę z młodzieżą. Zresztą pracę z młodzieżą wymusi na nich również wspomniany przeze mnie zapis o obowiązku posiadania w kadrze minimum 5 wychowanków oraz o tym, że co najmniej jeden z nich musi wybiec w podstawowej 11 na dany mecz. Wszystkie przedstawione przeze mnie punkty zazebiają się jakby w jedną całość, której jednym z celów jest poprawienie obecej, żenująco słabo zorganizowanej pracy z dzieciakami. Wiem, że nie od razu doczekamy się przyszłych gwiazd, ale powiedzmy, że na pierwsze efekty moglibyśmy liczyć już 3-4 lata po wprowadzeniu podobnych rozwiązań. Pod warunkiem oczywiście, że wszyscy ostro wzieliby się do roboty, na co raczej nie możemy liczyć.
Natomiast co do Twojego komentarza w sprawie wprowadzenia sytemu wiosna - jesień to powiem tak: Ja też osobiście wolę ten obecny, ale przy proponowaniu innego rozwiązania brałem pod uwagę fakt, że polscy trenerzy po kolejnych kompromitacjach w Europie narzekają, że ich gracze nie osiągneli jeszcze optymalnej formy. Być może dzięki temu nie mieli by już takich wymówek, bo jak tu powiedzieć, że piłkarze dopiero wchodzą w sezon, gdy mają już na końcie 10, 12 czy 15 spotkań.
Szczerze to nawet nie pofatygowałem się tego czytać, bo czego nie napiszesz, to i tak cała wierchuszka PZPN będzie bardziej zainteresowana opalenizną na swoich fiutach niż polską piłką. A jedynym sposobem zrobienia z tym czegoś to jest zaprzestanie chodzenia przez kilka lat na mecze, włączania transmisji meczów polskich zespołów — wtedy ludzie, którzy zapłacili ciężkie pieniądze za prawa do ligi wymuszą jakieś zmiany.
Żadnej rewolucji i tak nie będzie więc nie ma się co produkować, a pankrakowiaczek nie musisz próbować się “odegrać” za kompromitacje Twojej drużyny pisząc, że Polonia i Legia są już poza pucharami, a Lech też jest tego blisko. Czemu tak sądzisz? Bo gwiazdkom z Krakowa się nie udało? A nóż, może w tym roku właśnie powiedzie się Legii i Polonii, tak jak Lechowi w zeszłym sezonie. Takie rewolucje można by wszcząć gdyby wszystkie drużyny już odpadły. Poza tym co nam da taka rewolucja? Co z tego, że w takiej Odrze Wodzisław czy Polonia Bytom będą mieli limit obcokrajowców i profesjonalnych piłkarzy w profesjonalnej lidze skoro i tak nigdy nic nie będą znaczyć w polskiej piłce. Po prostu poziom naszej piłki jest tragiczny i nie wiem czy da się z tym jeszcze cokolwiek zrobić. Skoro mistrzem kraju jest tak beznadziejna drużyna jak Wisła to można tylko rozłożyć ręcę. Można sobie tłumaczyć, że Wisła zdobyła mistrza bo Lech i Legia zmarnowały swoje szanse co także świadczy o ich wielkim frajerstwie. Chociaż w naszej piłce piłkarze już nawet nie muszą się starać, bo mogą zająć nawet wysokie miejsce w tabeli a i tak zostaną zdegradowani dlatego, że nie dosłali dokumentów, a raczej dla tego aby inny klubik który ma wpływy mógł grać. I powiedzcie mi teraz, że już nie ma układów i korupcji w polskiej piłce.
Bez urazy, ale ten pomysl na ratowanie polskij pilki brzmi jak wynurzenia dwunastolatka. Z poczatkowymi tezami mozna by jeszcze dyskutowac, ale im dalej tym gorzej. Jesli wprowadzania zakazow i nakazow to pomysl na uzdrowienie polskiej pilki to widze, ze wpisuje sie on w wiekszosc dotychczasowych. Klubom trzeba pozwolic sie rozwijac samym, rozluzniajac jak najbardziejw szelkie ograniczenia; a nie centralnie nimi sterowac z gory wymyslonym planem.
Mówisz więc żeby pozwolić klubom piłkarskim w Polsce na zupełnie swobodny rozwój. Dać im wolną rękę i róbta co chceta. Mówisz, że nakazy, zakazy to frajerstwo i tak naprawdę to do niczego dobrego nie prowadzą. W takim razie skoro dla Ciebie pomysł, aby KAŻDY klub musiał posiadać w kadrze 4 wychowanków jest zły, do dupy (albo jak twierdzisz są to wynurzenia dwunastolatka) to przypomnij mi z łaski Swojej ilu wysokiej klasy piłkarzy wyszkoliliśmy w przeciągu ostatnich kilku lat. Proszę podaj chociaż 10 nazwisk graczy, którzy zrobili autentyczną karierę. Graczy, którzy potrafią przyjąć piłkę, uderzyć z lewej, prawej nogi, przejść rywala dryblingiem. Graczy kondycyjnie, mentalnie przygotowanych do walki z najlepszymi w Europie i na świecie. Przeanalizuj składy naszych ligowców i zobacz ilu graczy “własnego chowu” w nich wystepuje. Twierdzisz, że limit obcokrajowców, pensje minimalne dla stranieri to brednie. Więc mniemam, że podoba Ci się postawa np. Polonii Bytom, która niedawno otwarcie przyznała, że woli ściągać przeciętnych Słowaków bo są o wiele tańsi w utrzymaniu. Rozumiem, że w takiej polityce widzisz szanse na szybki rozwój naszego piłkarstwa. Zapewne sądzisz, że Ci właśnie gracze poprowadzą Polonię do Ligi Mistrzów. Zapewne nie podobają Ci się również nakazy posiadania podgrzewanej płyty, zadaszenia trybun itp., itd. Po co to wszystko. Przecież można grać na pastwiskach.
No to zacznę tak
1. Przejście na system wiosna-jesień to pomysł debilny, biorąc pod uwagę że jako jedyny argument użyłeś narzekania polskich trenerów. Przecież wcale nie muszą się w lecie przygotowywać do sezonu. Mogą, biorąc pod uwagę 3 miesiące przerwy zimowej, w jej trakcie przygotować się do rundy wiosennej bieżącego sezonu i do rundy jesiennej kolejnego. Tylko że trzeba chcieć
2. Zmniejszenie ligi do 10 zespołów to też nie jest dobry pomysł bo pojedynki typu Legia-Wisła, Legia-Lech, Wisła-Cracovia, straciły by na randze poprzez częste gry między tymi zespołami. Przecież derby to jest święto dlatego że dochodzi do niego tylko dwa razy w roku (nie licząc pucharów, ale derby mają tak naprawdę tylko znaczenie w lidze i końcowych częściach Pucharu Polski). Gdyby święta bożego narodzenia czy wielkanocne, powtarzałyby się 4 razy w ciągu roku to ludzie by je olali, tak samo jak “czwarte derby Krakowa w tym roku”
3. Jeśli chodzi o regulacje prawne co do wynagrodzeń obcokrajowców to nie dość że są niezgodne z prawem to jeszcze nie spełnią swojej funkcji. Patrząc na ceny i wynagrodzenia jakich oczekują polscy piłkarze (pewnego czasu Ujek przebąkiwał coś o średniej płacy 400 tys €), plus regulacje prawne które w istocie zmniejszają pole manewry klubom, spowoduje że ich wysokość jeszcze wzrośnie a to zabiłoby polską piłkę
4. Trzy profesjonalne ligi? To byłoby (według Twoich liczb drużyn w ligach) 60 zespołów. Skąd takie drużyny w II Lidze miałyby brać pieniądze potrzebne do zatrudniania profesjonalnych piłkarzy? To spowodowałoby kompletną katastrofę.
A teraz takie moje sugestie
1. Co do określeniu maksymalnej liczby obcokrajowców w składzie jestem całkowicie za. To mogłoby dobrze wywiązywać się ze swojej funkcji.
2. Jeśli chodzi o nakazy i regulacje to dopuszczalne są tylko w dwóch kwestiach, skautingu i pracy z młodzieżą. Powinna być określona minimalna kwota jaką mogą przeznaczać kluby na te dwie kwestie, przykładowo po 1 mln zł na to i na to. Teraz o ile się nie mylę tylko Lech daje tą kwotę na szkolenie młodzieży, na skautnig nie mam pojęcia. I oczywiście wymóc na działaczach współprace z stowarzyszeniami kibiców, tak jak w Anglii.
3. Mimo że jestem z tych którzy wolą walkę o miejsce w lidze na boisku, to jednak trzeba będzie zaostrzyć rygory w kwestii licencji. Może trzeba by było zamknąć ligę jak teraz zrobiło to PLK, tylko że musiałby się spełnić poniższy warunek.
4. Stworzenie warunków pod finansowanie klubów sportowych, czyli lobbowanie w sejmie w sprawie zwolnienia klubów z podatków. To przyciągnęło by nowych inwestorów. No i nie może być tak jak teraz gdy bardziej opłaca się zadłużanie klubu względem właściciela niż pompowanie pieniędzy bezpośrednio (patrz Legia i Wisła). Tylko że gdyby do tego doszło trzeba by było ujawnić wszystkie finanse klubów, bo jeśli nie to stworzyłoby się jeszcze większą machinę do prania brudnych pieniędzy a tego nie chcemy
5. No i kluczowa sprawa, tylko że nie do końca pasująca do tego tematu. Kluby powinny zatrudniać zagranicznych szkoleniowców i nie chodzi mi tu o Scolariego czy innego Erickssona, tylko o takiego Dana Petrescu, który pokazał jak powinno się prowadzić drużynę. Polscy trenerzy nie potrafią przygotować dobrego, ciężkiego treningu a piłkarzom nie chce się trenować i potem mamy takich Matusiaków, Niedzielanów i Murawskich którzy wyjeżdżają grać w zachodnich klubach kompletnie do tego nie przygotowani. Dan wprowadził zachodnie modele treningowe czyli nie odpuszczał zawodnikom bo im się czółko spociło. Trenowali ciężko i efekty było już widać ale boss zdecydował się zwolnić Patrescu. Gdyby nie Dan to przypuszczam że Błaszczykowski nie poradził by sobie w Borussii i wróciłby do polski z podkulonym ogonem jak Matusiak.